Trudno w kilku słowach napisać coś interesującego o sobie. Więc może na początek się przedstawimy. Nazywamy się Mirosława i Jarosław Cieślik. Jesteśmy małżeństwem, które nie lubi nudy i ciągle mamy więcej pomysłów niż czasu na ich realizację. Może zadajesz sobie pytanie, po co prowadzimy stronę na której gościsz? Tak szczerze to jest to jeden z naszych pomysłów na kontakt z ludźmi. Chcemy nakłonić Cię do zastanowienia się czy nie warto trochę zwolnić tępa życia i skupić się na tym co sprawia Ci radość i przyjemność. Aby nie być gołosłownym sami również zwalniamy. Teraz trochę o nas. Jesteśmy małżeństwem od ponad 26 lat (w 2019) Do niedawna mieszkaliśmy na Śląsku, gdzie daliśmy się wciągnąć w wir pracy i ciągłej gonitwy. Gdy chcieliśmy się spotkać z znajomymi, to coraz częściej słyszeliśmy, że z przyjemnością jednak nie mają czasu. Tak więc aby nie odstawać w 2006 roku założyliśmy firmę, która skupiła się na sprzedaży przez internet wiklinowych koszy. Dzięki tym działaniom udało nam się trochę odłożyć i kupić naprawdę malutki ( 40 m2) domek na drugim końcu Polski. Domek ten znajduje się w woj. lubelskim w małej wiosce Kazimierówka. Po 1,5 roku remontu w maju 2019 roku udało nam się w nim zamieszkać choć nie wszystko jeszcze zrobiliśmy a pracy jest naprawdę sporo. Jak kiedyś ja Jarek powiedziałem Mirce „domek ten będziemy remontować do śmierci.” Oczywiście jest w tym dużo przesady ale jak to bywa w starych domach zawsze będzie coś do poprawy, naprawy, czy ulepszenia. Jak nie w domu to ogrodzie. Tak, że na nudę raczej nie będziemy narzekać. Już po przeprowadzce po kilku miesiącach podjęliśmy decyzję, że kończymy działalność gospodarczą. Czynników było sporo, od czysto osobistych po ekonomiczne. Większość ”życzliwych” pomyśli, że zbankrutowali. Nie mamy zamiaru przekonywać, że nie jesteśmy żyrafami. Oni i tak wiedzą swoje. Długo rozważaliśmy różne wariaty i opcje. Wniosek taki, że zaczynamy realizować swoje marzenia. Syn już pełnoletni z dobrą pracą w pełni samodzielny pozostał na starym domu. Nam wystarczy to co mamy więc po co mamy gonić własny ogon. Po to aby kupić lepszy samochód, większy telewizor lub inne dobra materialne. To co mamy też wystarczy a czas który mamy poświęcić na gonienie za złotówką poświęcimy na to co kochamy: ogród, sad, książki, majsterkowanie, robótki ręczne, wycieczki i jeszcze kilka innych zamiłowań. Chyba zasmakowaliśmy już takiego życia i nie damy go już sobie odebrać. I w tym miejscu pojawia się pytanie. Po co ta strona? Ponieważ przez 13 lat prowadzenia działalności gospodarczej polubiliśmy naszych klientów i kontakt z nimi. Oczywiście byli różni jednak ogólnie na plus. Z tego też powodu postanowiliśmy nie pozbawiać się z Wami kontaktu. Do wiklinowych koszy czujemy duży sentyment. Z tego też powodu zaczęliśmy przygodę z wikliną. W dalszym ciągu chcemy Ci przybliżać jej walory. Strona na której gościsz to był kiedyś sklep. W chwili obecnej prezentujemy na niej nasze najciekawsze wyroby. Jak się sami śmiejemy jesteśmy „stylistami wikliny”. Dlaczego? Ponieważ zdecydowana większość koszy, które prezentujemy są w jakiś sposób stylizowane poprzez malowanie, obszywanie czy dekorowane. Z tego też powodu nie były one nigdzie indziej dostępne. Poprzez tą stronę chcemy Ci pokazać, że wiklina nie musi być monotonna. Dlatego też, jeżeli poczułeś chęć posiadania któregoś z niepowtarzalnych koszy skontaktuj się z nami. Zobaczymy co da się zrobić. Preferujemy kontakt mailowy, ponieważ telefon często zostaje w domu gdy my jesteśmy w ogrodzie a wieczory mamy tylko dla siebie. Prosimy o zrozumienie.

Na koniec zapraszamy na naszego bloga oraz media społecznościowe Facebook i Instagram.